foto1
foto1
foto1
foto1
foto1




Losy doczesnych szczątków ostatniego władcy Polski, Stanisława Augusta Poniatowskiego

„Liczne przykłady nas utwierdziły, że ten władca stał zawsze w poprzek naszym interesom, żadne zorganizowane przeciw nam przedsięwzięcia nie obyły się bez króla i dokonały się pod jego przewodem ..."

Mikołaj Repnin w liście do Katarzyny II - 1795 r

Piotr Dmitrowicz

wloczyn kosc 1Król zmarł w Petersburgu 12 lutego 1798 roku. Pogrzeb jaki mu urządzono był  wspaniały. Car Paweł I osobiście włożył mu na głowę koronę królewską. Następnie trumna została przewieziona do kościoła katolickiego. Wszystko to w asyście cara, który z obnażoną i opuszczoną w dół szablą, konno podążał za trumną. Obok kroczyli senatorowie i ministrowie rosyjscy, a także duchowni katoliccy i prawosławni. Jędrzej Kitowicz pisał „Rycerze w zbrojach srebrnych, dywizje wojskowe najcelniejsze, rumaki od ręki prowadzone w żałobnych nakryciach paradowały w tej procesji;

liberia wloczyn kosc 3carska w żałobie, nieboszczykowska zaś w galowych sukniach, na części podzielona dziwną miksturą smutku z wesołością szła za trumną; 18 tysięcy wojska formowało z obu stron ulicy linie od pałacu Marmurowego, aż do kościoła. […] zgoła niczego car nie opuścił, co mogło uczynić ten pogrzeb najwspanialszym. Trumna ze zwłokami króla spoczęła w podziemiach kościoła świętej Katarzyny. Przez kolejne 140 lat nic się nie działo, aż przyszedł rok 1938. W związku z planowanym zburzeniem kościoła, rząd sowiecki postanowił „oddać” zwłoki króla stronie polskiej.
zdjęcia: Arkadiusz Kłosowski

wloczyn kosc Trumna ze zwłokami króla miała spocząć w późnobarokowym kościele pod wezwaniem Świętej Trójcy, którego fundatorem był ojciec Stanisława Augusta, a w którym przyszły król był chrzczony. Miejscowy proboszcz Antoni Czyszewicz, wtajemniczony w całą operację, zatrudnił malarza Józefa Charytona, który dostał zadanie wykonania polichromii w przeznaczonej dla trumny królewskiej niszy. 9 lipca 1938 roku trumna królewska dotarła do granicznej stacji Stołpce, przez kolejne 3 dni leżała w towarowym wagonie na bocznicy kolejowej. Wreszcie po jej otwarciu i oględzinach, w nocy 14 lipca została w największej tajemnicy przewieziona do Wołczyna.  Na miejscu okazało się, że trumny nie można umieścić w krypcie kościoła, bo jest ona za duża. Ostatecznie złożono tam urny zawierające serce i wnętrzności króla. Ważącą zaś 600 kilogramów trumnę umieszczono w jednej z nisz kościoła, starannie ją przy tym zabezpieczając.


W grudniu 1988 roku specjalna grupa naukowców pod wodza profesora Aleksandra Gieysztora udała się do Wołczyna. Zebrano wszystkie szczątki i części trumny, które jakimś cudem ocalały. Białoruska strona przekazała szczątki kostne i fragmenty ubioru królewskiego. Wszystko to zostało umieszczone w specjalnej urnie, którą złożono na Zamku Królewskim.

W 1995 roku nastąpił trzeci akt tej tragicznej historii. Szczątki ostatniego króla Rzeczypospolitej spoczęły w podziemiach katedry świętego Jana w Warszawie. Tym razem chyba już na zawsze.